Jak sądy postrzegają wartość znaku towarowego

Pixabay
Coraz więcej mówi się ostatnio o dziennikarstwie danych (data journalism). Warto, aby także prawnicy wpisali się w ten trend. W tym krótkim opracowaniu pokażę, do jakich wniosków udało mi się dojść dzięki przeglądowi ok. 200 orzeczeń sądowych dostępnych w otwartych zasobach orzecznictwa w ramach analizy zagadnienia wyceny znaku towarowego.

Wycena znaku towarowego – zagadnienie

Moje pytanie brzmiało: Czego można się dowiedzieć z otwartych zasobów orzecznictwa sądowego (Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych) na temat wyceniania znaków towarowych przez sądy niższych instancji?

Metoda

W przeglądzie posłużyłam się trzema terminami: „towarowy” (od znak towarowy), „odszkodowanie” i „korzyści”. Zestawienie pierwszego terminu z drugim i pierwszego z trzecim dało łącznie około 200 trafień, których zawartość przejrzałam pod kątem następujących kryteriów:

- czy orzeczenie jest wyrokiem;
- czy zostało wydane przez sąd okręgowy (w dowolnym mieście);
- czy dochodzono jakiejkolwiek kwoty poza kosztami procesu;
- czy dopuszczono dowód z opinii biegłego na okoliczność wyceny.

Nie odróżniałam natomiast orzeczeń prawomocnych od nieprawomocnych. Skupiłam się na sądach niższej instancji (konkretnie Sądach Okręgowych), eliminując Sądy Apelacyjne i Sąd Najwyższy. Działalności sądów niższych instancji możemy poświęcić więcej uwagi dopiero od kilku lat, odkąd orzeczenia przez nie wydawane stały się łatwiej dostępne. Za to wyroki i postanowienia Sądu Najwyższego i niektóre orzeczenia Sądów Apelacyjnych są w Polsce publikowane od bez mała 100 lat.

Wnioski

Kwerenda pozwoliła na wyodrębnienie 14 wyroków wydanych w okresie od maja 2012 roku do grudnia 2015 roku. Większość wyroków została wydana przez Sądy Okręgowe w Warszawie i Łodzi.

Sprawy dotyczyły naruszenia praw do znaku towarowego – najczęściej jednego (10 przypadków), ale zdarzały się sprawy o naruszenie prawo do dwóch znaków (2 przypadki), 4 znaków (1 przypadek) lub 8 znaków w jednym postępowaniu (1 przypadek).

Większość chronionych znaków (46,15%) było znakami towarowymi słowno-graficznymi, pozostałe sprawy rozkładały się równo (znaki słowne: 23,08%; znaki graficzne: 23,08%), poza tym jedna ze spraw dotyczyła znaku trójwymiarowego. Analizowane wyroki dotyczyły znaków towarowych zarejestrowanych w Polsce i za granicą, w tym w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego UE (OHIM).

Spory wyrosły na tle różnych branż, od rynku paliwowego, transportu, produkcji kotłów grzewczych i kołków mocujących, przez gastronomię, produkcję żywności i środków dietetycznych, odzież i telefonię komórkową, aż po branżę medialną (czasopisma) i muzyczną (wykonawcy), a także usługi pogrzebowe.

Interesujące mnie kwoty - efekty wyceny lub inne kwoty pieniężne - znalazły się w czterech kategoriach:

1. zwrot bezprawnie uzyskanych korzyści;
2. odszkodowanie;
3. kwota przeznaczona na cel społeczny;
4. określenie wartości danego prawa przez sąd.

Poszkodowani często wnoszą o wydanie bezprawnie uzyskanych korzyści – w analizowanych wyrokach w 8 na 14 przypadków takie żądania pozwu były formułowane. Jednak tylko w jednej ze spraw roszczenie zwrotu bezprawnie uzyskanych korzyści zostało uwzględnione - w wysokości niespełna 50 tys. zł - i w dodatku nie udostępniono lub nie sporządzono uzasadnienia wyroku (wyrok SO w Szczecinie z 2015-05-25, sygn. akt XXII GWzt 19/15).

Sądy najczęściej uwzględniają żądanie zasądzenia odszkodowania – w 6 na 14 przypadków formułowano takie żądanie pozwu i w 5 z tych 6 przypadków sąd zasądził odszkodowanie. W trzech sprawach sąd uwzględnił żądanie w całości, zgadzając się z wyliczeniami powoda, a w dwóch obniżył (o połowę lub więcej) kwotę wnioskowaną przez powoda. Wnioskowane odszkodowania wahały się od 15,2 tys. do 1,7 mln zł, a zasądzone w wyroku od 7,6 tys. do 550 tys. zł.

Żądanie zasądzenia określonej kwoty na cel społeczny pojawiło się w trzech sprawach i w dwóch zostało uwzględnione. Taka kwota nie trafia do powoda, ale do podmiotu realizującego cel społeczny (np. do wybranej fundacji), dlatego z pewnością nie należy jej mieszać z wyceną. Może jednak być interesująca z punktu widzenia naruszyciela, który musi ją zapłacić. Najwyższa kwota zasądzona na cel społeczny wyniosła aż 70 tys. zł.

Co ciekawe, dowód z opinii biegłego pojawił się w tylko w 4 z analizowanych spraw. W jednej z pozostałych dziesięciu nie został dopuszczony ze względu na tzw. prekluzję dowodową (konieczność zgłoszenia wniosku w terminie wynikającym z przepisów postępowania), co mocno rzutowało na końcowy wynik sprawy.

Najciekawszy okazał się wyrok, w którym sąd w Łodzi dopuścił dowód z opinii biegłego w zakresie wyceny znaku towarowego (wyodrębnionego), wyceniając go na 370 tys. zł. Sąd Okręgowy w Łodzi szeroko opisał w uzasadnieniu wyroku możliwe w takich przypadkach metody wyceny i skonkludował:

„Warto wspomnieć o wycenie, która opiera się na opłatach licencyjnych oraz na przesłance, że inne przedsiębiorstwo, nieposiadające własnego znaku towarowego, byłoby w stanie zapłacić za używanie marki konkurenta. Jak wynika z analizy opinii, biegły posłużył się metodą finansową z podejściem dochodowym uwzględniającym opłaty licencyjne. Tym samym zastosowana metodyka, z racji jej dopuszczalności, ale też i powszechności, nie mogła budzić żadnych zastrzeżeń” (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 2015-12-01, sygn. akt III Ca 1136/15).
Trwa ładowanie komentarzy...